Niebieskie trójkąty konstrukcyjne Montessori

1 Lis

Niebieskie trójkąty – takie łatwe do zrobienia, a jednocześnie takie trudne. W sieci widziałam gotowe do druku – kolorowa drukarka (lub kolorowy papier), laminator i nożyczki. Co w tym trudnego? Otóż to, że trójkąty muszą mieć pewna grubość. Jak klocki – jeśli chcemy je kłaść precyzyjnie obok siebie, to one muszą mieć taką grubość, żeby się o siebie “zapierały”. Trójkąty z papieru to masa frustracji przy układaniu – to nie o to chodzi. Rozumie to każdy, kto układał tangram wykonany z drewna i próbował układać taki wykonany z papieru. Właśnie dlatego uparłam się, że trójkąty muszą być wykonane z drewna, a jeszcze lepiej – ze sklejki. Drewno ma swoje wady: kurczy się, krzywi, ma sęki, więc sklejka jest lepsza. Kolejny problem – precyzja cięcia. Kto się bawił drewnem, ten wie, że nie tak łatwo wyciąć 12 identycznych elementów. No chyba, że ma się do dyspozycji laser. Ja nie mam, ale mają go firmy zajmujące się takimi rzeczami – robią zakładki, podkładki i wycinają różne sklejkowe jajka tudzież bombki (zależy od pory roku). 3 maile z ustaleniami i 2 dni później na moim stole leżało 12 takich oto pięknych trójkątów. (Hmmm, dopiero teraz zauważyłam, że jest ich 14 – 2 chyba były gratis od firmy 😉 no cóż, pomalowałam 14… dwa będą na zapas.)
trójkąty konstrukcyjne przed malowaniem

“Jaki koszt?” – zapytacie. Otóż  zapłaciłam… 80 groszy za sztukę, więc za komplet dwunastu zapłaciłam 9,60 + koszt wysyłki (16 złotych, więc zamówiłam od razu szereg innych rzeczy, będę się chwalić wkrótce). Wymiary – długo zastanawiałam się jakie, bo różne strony podawały różne wymiary, a mi się nie mogło to złożyć w całość, bo bawiłam się taką pomocą i tam wszystko pasowało do siebie… W końcu odkryłam, że nie długości boków, a kąty są najistotniejsze! Trójkąty muszą mieć kąty 90, 60 i 30 stopni. Moje ostatecznie mają wymiary 13cm oraz 7,5cm przyprostokątne, a przeciwprostokątna ma długość 15cm.

Trójkąty pomalowałam farbą akrylową. Kolor o nazwie “niebieski” okazał się nieco zbyt błękitny jak na moje wymagania, ale cóż zrobić. Trójkąty pomalowałam wałkiem. Na tym zdjęciu świeża farba ma kolor turkusowy, potem zrobiła się ciemniejsza. Warto zacząć malowanie od krawędzi, potem przejść do płaskich powierzchni. Trójkąty trzeba pociągnąć farbą dwa razy, a ja zastanawiam się, czy nie poprawić tego jeszcze warstwą bezbarwnego akrylu, aby były bardziej gładkie w dotyku. Można jeszcze przeczyścić wszystko i pomalować jeszcze raz, jeśli komuś zależy na jedwabistej powierzchni.

Teraz czas na układanie – przydatne do tego są karty, ale ich przygotowanie to inna para kaloszy… potrzebna jest kolorowa drukarka, a tej u mnie aktualnie nie ma…

mała gwiazda z trójkątów

7 komentarzy w “Niebieskie trójkąty konstrukcyjne Montessori

  1. Witam,

    proszę o informację czy może Pani udostępnić dane kontaktowe do firmy, która wykonała niniejsze trójkąty? Chętnie skorzystałabym z ich usług.

    z pozdrowieniami,
    I.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *