Jadąc przez bór w Borze…

3 Gru

Dostałam namiar na nowego ortodontę. Niestety przyjmuje w godzinach takich, że muszę zabrać najmłodszą, bo nie ma kto z nią zostać. Ale jak ją zabrać, jeśli do ortodonty muszę iść z tym średnim? Biorąc najstarszego, coby pilnował najmłodszej, kiedy ja ze średnim… logistyka tego tak bardzo mnie pochłonęła, że aby sobie życie ułatwić, poprosiłam męża mego, żeby wcześniej wziął mi z banku pieniądze.

Wziął.

No, wziął, ale nie zostawił wychodząc do pracy, co stwierdziłam, gdy próbowałam ogarnąć rano marudzące towarzystwo. Trudno, wkurzona nieco zagarnęłam wszystkich do auta, psa do domu, sprawdzam portfel, dokumenty, jedziemy.

Ujechaliśmy kawałek, kontrolnie pytam średniego: masz aparat?

– …. nie. – Jasne. Po co komu aparat na zęby u ortodonty… Wracam. Jeszcze na wstecznym, to tylko kawałek. Średni wypada z auta i biegnie do domu. Wraca z aparatem. Wsiada, jedziemy, z 5 kilometrów później:

– Gdzie dałeś klucz?

– W drzwiach został.

Nawracam, jedziemy do domu. Na podjeździe radosny pies „już wróciliście?”. Rozczarowuję psa, zamykam drzwi, jedziemy. Po drodze kombinuję którędy jechać, bo czasu coraz mniej, a przecież muszę jeszcze wziąć pieniądze, więc gdzie jakiś bankomat… Wychodzi na to, że najbliżej mi przez wioseczkę o nazwie Bór. Nie lubię tamtędy jeździć, bo droga kręta, wąska, poboczy brak, rowy głębokie, a ja mam wrażenie, że jednym kołem już jestem w tym rowie. Pomstuję na temat pieniędzy, których nie mam i tego Boru, przez który trzeba jechać… Najstarszy komentuje:

– Mama, co ty tak z tym borem i kasą, chcesz kogoś napaść, czy co?

– …

Gadżetomama – Rumcajs w spódnicy

PS1. I na ortodontę by było…

PS2. Ortodonta nie przyjmował, a pani rejestratorka nie odwołała wizyty, bo nie mogła znaleźć mojego numeru telefonu…

Jeden komentarz w “Jadąc przez bór w Borze…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *