Ale ściemka! – czyli: “A gdzie tytuł?”

13 Paź

“A gdzie tytuł?” to trzecia książka Herve Tulleta, jaka trafiła w nasze ręce – tym razem dzięki uprzejmości wydawnictwa Babaryba. Wśród dziwnych książek tego autora, ta jest chyba najdziwniejsza. O ile książce o Turlututu zawdzięczamy imię dla zająca, który został Pampuńciem, to dzięki tej mamy całą masę odzywek i hasełek.

Dziecko czyta książkę

Mnie początkowo książka nie zachwyciła, za to mojego męża tak (cóż, podobno dobre małżeństwa opierają się na przeciwieństwach…). W związku z tym, poniżej, recenzja GadżetoTaty:

“Książka jest super, bo inna. Rewelacyjna zabawa z czytelnikiem. Nie różowe baletnice, mówiące i pracowite autka, słitaśne i perfekcyjnie wykończone ilustracje, tylko takie bazgroły. Widoczek, że ho ho! to w tej książce nudy na pudy. To zupełnie inne podejście do dziecka! Postacie “nawiązują” kontakt, cieszą się, martwią, są zaskoczone tym, że ktoś otwiera książkę i je przyłapuje niegotowe. No a autor?! Ma na głowie co innego, dzieci mu przeszkadzają, a bajka, którą w końcu opowiada, to pójście na łatwiznę, a jak sie nie podoba, to idźcie sobie gdzie indziej. No, coś pięknego. Zresztą zobacz, że dziecku się to podoba. I je śmieszy. Mało kto docenia u dzieci poczucie humoru i dostrzega, że może je śmieszyć podglądanie “niegotowej” książki. Takiej, co to nawet tytułu porządnego nie ma.”
Na koniec dodajmy, że książka jest świetną zachętą do rysunkowo-słownej zabawy z własnym dzieckiem i pomaga dorosłemu przełamać opory przed rysowaniem i opowiadaniem, bo historia może powstać z krzywo narysowanej świnki, która ma jedną nóżkę bardziej. Wystarczy rodzic, dziecko, kartka i ołówek oraz ociupinka wyobraźni, ale akurat tej, to dzieciom nie brakuje…

Otwarta książka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *