Wyprawka dla noworodka – 10 rzeczy przydatnych, choć można się bez nich obejść

2 Cze

Czas na od dawna czekającą w kolejce listę rzeczy przydatnych. Umieściłam tu te rzeczy, bez których zupełnie spokojnie można się obejść, a jednak fajnie je mieć: dla wygody przede wszystkim. Jeśli więc ktoś ma podstawową wyprawkę skompletowaną, a koleżanka pyta “co kupić?” można sobie zażyczyć jedną z tych rzeczy, przy czym zaletą ich jest to, że łatwo je sprzedać –  część z nich to chodliwy towar na aukcjach. Na mojej liście:

  1. Sterylizator – przy pierwszym dziecku nie miałam, gotowałam co trzeba w garnku. Przy drugim kupiłam i aż się zachłysnęłam: znaczy można nie parzyć palców przy tym? Super sprawa, rzecz wygodna i przydatna, zwłaszcza jak się jest młodą mamą, którą przeraża wizja bakterii czających się w niemowlęcym smoczku. Dlatego przy najmłodszej znowu kupiłam… i prawie równie szybko sprzedałam. Jakoś nie był mi potrzebny.
  2. Kojec – łóżeczko turystyczne. Zbędny u kogoś, kto się z domu nie rusza,a le jeśli ktoś często gdzieś wyjeżdża – sprawa idealna. Sakum – pakum w zgrabny pakiecik i można w drogę. Osobiście polecam takie bez możliwości samodzielnego wyjścia. Dlaczego? Dzieci szybko rosną i szybko się uczą. Zostawiając dziecko w kojcu/łóżeczku liczę na to, że będzie tam bezpieczne, a nie cichutko z niego wyjdzie, równie cichutko otworzy drzwi i będzie próbowało zejść po schodach… Wyjątkowo stromych… dlatego u nas tradycyjne łóżeczko z wyjmowanymi prętami zostało zastąpione przez turystyczne.
  3. Koszyk do spania – bardzo fajna rzecz dla noworodka. Używa go się krótko, bo przez pierwsze 3-6 miesięcy (aż dziecko samo próbuje z niego wypełznąć). Kiedy oczekiwałam mojego pierwszego dziecka, w czasopiśmie dla rodziców zobaczyłam piękny koszyk dla noworodka. Było to istne cudo, ale jaka cena!!! Mój instynkt wicia gniazda domagał się takiego pełnym głosem. Wybrałam się więc na targ w poszukiwaniu wiklinowego koszyka, który mógłby pełnić taka funkcję. Niestety żadne koszyk, ani dla psa, ani na gazety, ani żaden inny nie nadawał się do tego celu, aż ostatni sprzedawca zniecierpliwiony zapytał do czego ma nam to służyć. Gdy usłyszał, że na dziecko, wyciągnął z jakiegoś zakamarka koszyk idealny, ażurowy gdzie trzeba, z uchwytami i nawet pałąkami na budkę, który kosztował ułamek tego, co moje wymarzone cudo. Babcia poszyła pościel z falbankami i dziś koszyk służy trzeciemu dziecku, a  ja jestem przekonana, że to zaledwie początek jego kariery. Gorąco polecam takie rozwiązanie – można kupić koszyk wiklinowy lub pleciony z trawy (koszyk Mojżesza), nowy lub używany (takie rzeczy się wolno niszczą).
  4. Mata do zabawy – z niej dziecko również szybko wyrasta, ale mimo to warto jakąś mieć – pozwala na odłożenie dziecka na podłogę, gdzie będzie bezpieczne, na chwilę je zajmie, no i zachęca do pełzania, siadania i sięgania po zwisające zabawki.
  5. Specjalne miejsce do przewijania – dziecko można przewijać na łóżku, stole, pralce. Fajnie jest jednak mieć stałe miejsce do przewijania, którego nie trzeba rozkładać i składać, bo czas na obiad czy gości. Wokół przewijaka zawsze stoją różne rzeczy, dla których też warto mieć stałe miejsce. Dlatego polecam coś takiego, pamiętajmy jednak o tym, że powinno nam to wystarczyć na około 2 lata, więc rozkładane stelaże to trochę bezsens – dziecko szybko zrobi się na nie za duże. Może to być natomiast komoda, która jest bardzo wygodnym meblem w pokoju dziecięcym (wiele komód dla dzieci ma specjalne nakładki, to ułatwia sprawę). U mnie wspaniale sprawdził się przewijak przykręcany do ściany w łazience – wygodny i zajmujący mało miejsca – rewelacyjne miejsce dla kogoś, kot ma małą łazienkę (swoją drogą łazienka to najlepsze miejsce do przebierania malucha).
  6. Wiaderko do kąpieli Tummy Tub zamiast wanienki. Wygląda trochę przerażająco – takie wiadro – jak w to włożyć noworodka? Przy odrobinie wprawy i po okiełznaniu lęku, da się. Dziecku czuje się w tym świetnie, bo z wody wystaje mu tylko głowa, nie owiewa go chłodniejsze od wody powietrze, no mniodzio.
  7. Mokre chusteczki mają wielu przeciwników. Przez pewien czas nie bardzo rozumiałam – dlaczego? Ale jak się przyjrzymy czym takie chusteczki są nasączone… i pomyślimy sobie, że to wszystko kilka (a na początku kilkanaście) razy dziennie wcieramy w skórę dziecka… No cóż, daje to do myślenia. Dlatego mokre chusteczki są idealne podczas sytuacji przymusowych, na wyjazdach, w miejscach gdzie dostęp do ciepłej wody jest utrudniony.
  8. Nasłuch zwany “elektroniczną nianią”, której to nazwy zupełnie nie rozumiem, bo niania, to ktoś kto czuwa nad dzieckiem, a nasłuch to po prostu urządzenie, które składa się z nadajnika (ustawionego w pokoju dziecka) i odbiornika branego przez rodziców. Idealne rozwiązanie dla rodziców, którzy mają dom (dziecko śpi na innym piętrze niż w danym momencie przebywają rodzice) lub własny ogród czy podwórko (dziecko śpi na dworze, a mama siedzi w domu przy komputerze) , ewentualnie podczas częstych wyjazdów. W przeciętnym mieszkaniu jednopoziomowym jest to zakup bez sensu, bo gdziekolwiek maluch wrzaśnie – wszyscy go usłyszą.
  9. Krzesełko Chicco Polly Magic – dlaczego już w wyprawce? Więcej tutaj.
  10. Torba do wózka – chyba powinna się znaleźć w 10 rzeczy niezbędnych. Oczywiście nie musi to być torba do wózka, choć taka jest najwygodniejsza, gdyż ma napy mocujące ją na rączce. Taka torba powinna mieć kilka kieszonek. Mieszczą się w nich pieluchy, ubranka na zmianę, mata do przebierania itp.

3 komentarzy w “Wyprawka dla noworodka – 10 rzeczy przydatnych, choć można się bez nich obejść

  1. WhyCry Mini, dekoder płaczu to jedna z tych rzeczy, którą fajnie mieć, nie tylko dla wygody mamy, ale i wygody całej rodziny, poczucia pewności że dokładnie się wie czego dziecko chce. Analizator płaczu oszczędza wile stresu dziecku i rodzicom. A dodam jeszcze, że zostawianie dziecka na wypłakanie się wpływa bardzo negatywnie na dziecko. Polecam 🙂

  2. Kolejnym moze nie koniecznym ale przydatnym gadżetem jest karuzela nad łóżeczko. Michasia dostałą w prezencie taka mocno wypasioną, która prócz grania i ruchu miała jeszcze światełka i projektor gwiazdek. Spokojna melodia zmieniające sie światełka i Michasia sama spokojnie usypiała. Przydatny element to to, ze zabawki były na zep. I gdy michasia uczyła sie chwytac mogła je sobie sciagac. Wypełnienie ich ma nawet atest, wiec o gryzienie i ślinienie byliśmy bezpieczni

  3. Karuzele są super. Akurat takiej z projektorem nie wzięliśmy, bo syn brata się bał trochę swojego ale mamy też ładną i atestowaną, w kontrastowych kolorach (niemowlaczki dobrze widzą czarny biały czerwony). O tłumaczach płaczu czytaliśmy ale nie mamy problemów z dekodowaniem. Męczyliśmy się trochę z kolkami, te płacze były najbardziej nielubiane. Ja polecę z gadżetów termoforka w formie misia, to przykład takiej zabawki, ktora rodzicom sie przyda też do walki z kolkami i zimnem. My mamy MR B- to też misiek i wkłada się do niego wkład żelowy, który się rozgrzewa po zagięciu blaszki, więc nie trzeba mikrofali ani wrzątku. Naprawdę fajny gadzecik! A wkład po wygotowaniu znowu działa jak coś.

Pozostaw odpowiedź Monika Miśka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *