W trzy legendy dookoła zamku w Niedzicy

29 Wrz

Nad tym, jakie legendy weźmiemy na warsztat nie musiałam się zastanawiać długo – oczywiście te związane z zamkiem Dunajec w Niedzicy. Większy problem miałam z wybraniem tego, które legendy… Jest ich sporo: są takich bardzo znane, które zamek rozsławiły i mniej znane, które czytali nieliczni. W końcu wybrałam takie, które uznałam za interesujące dla moich dzieci. Zapraszam na wspólną wyprawę po niedzickim zamku i jego okolicach – ruszamy… w trzy legendy!

Panorama Tatr

Na zamek podjechaliśmy na dolny parking, bo tam zaczyna się ścieżka ekologiczna złożona z 5 stanowisk. Pierwsze stanowisko obejmuje murawę naskalną, drugie pienińską łąkę, kolejne motyle, ptaki i drzewa Pienin. Zatrzymywaliśmy się przy tablicach, aby je przeczytać i próbować odnaleźć wskazane rośliny (ptaków i motyli niestety nie było). Siadaliśmy też na ławkach, aby poczytać legendy.

1. “O złotej kaczce na Dunajcu”

To legenda spisana przez Andrzeja Jazowskiego w zbiorze “Opowieści ludu spiskiego”. Nieco przypomina ona tę o złotej kaczce z Tamki. Biedny bohater – Walek – spotyka złotą kaczkę, ta mu opowiada swoją smutną historię (Turcy najechali okolice, gdzie była księżniczką na zamku, większość wyjechała, ale jej rodzice chcieli zostać, więc w zamian za spokój, oddali więc Ali-Ahmedowi córkę. Ta nie miała ochoty na zaślubiny, uciekła więc z resztą ludu w Tatry. Ojcowie ją przeklęli i zamienili w kaczkę, co pływa po Dunajcu, a ukazuje się o świcie). Uwolnić ją z zaklęcia może tylko złoty zamek zbudowany ze złota, które jest w zamku jej dzieciństwa. Jednak ten, kto znajdzie i będzie niósł złoto, nie może go wydać ani odrobiny. Walek wyrusza w podróż, złoto znajduje, ale w drodze powrotnej spotyka przyjaciela i idą do karczmy, gdzie płaci złota monetą ze skarbu kaczki. Pieniądze zniknęły, a Walek nie spotkał więcej złotej kaczki.

Otwarta książka

2. “O starym dębie przy niedzickim zamku”

Ta wersja legendy opowiada o tym, jak zły pan z zamku gnębił ludzi i w końcu zbójnicy go ukarali. O namówienie zbójników do zabójstwa podejrzewano pewnego gajowego – uwięziono go. Powiedziano, że zostanie uwolniony, gdy z tego kija wyrośnie drzewo. A że to był gajowy, to posadził ten kij i wyrosło z niego drzewo – dąb. Nie miał dużo konarów, w dodatku, co ktoś ważny na zamku umarł, to jeden konar odpadał, aż drzewo uschło, a i ród Horvathów wygasł.

Otwarta książka, w tle drzewo

3. “Biała Dama”

Ostatnią opowieść, tę o Białej Damie, czyli Uminie i jej potomkach najpierw znalazłam w innej książce Andrzeja Jazowskiego “Podania i bajki góralskie” ale nie dość, że jest ona tam mocno zniekształcona, to jeszcze niezbyt dobrze napisana. Przypomniałam sobie jednak o książce “Opowieści pana Franciszka i o panu Franciszku z przyśpiewkami”. Franciszek Szydlak był największym “przyjacielem” zamku w Niedzicy – chronił go (zabezpieczając fizycznie po wojnie) i opowieści o nim (był przez wiele lat przewodnikiem po zamku), a tę świetną opowieść o nim polecam wszystkim, którzy są zainteresowani historią zamku Dunajec.

Pokrótce streszczając: Sebastian Benesz podobno był jednym z Berzeviczych (byli oni właścicielami zamku w Niedzicy). Był też niespokojną duszą i w swych wędrówkach dotarł do Peru, gdzie poślubił inkaską kobietę (miło jest wierzyć, że była to co najmniej księżniczka). Miał z nią córkę: Uminę. Została ona żoną bratanka Tupaca Amaru II, który był przywódcą powstania przeciwko Hiszpanom. Powstanie to zostało krwawo stłumione, a Sebastian Benesz zabrał swoją córkę, jej męża i kilku Inków, a potem wyjechał do Włoch. Tam, w niewyjaśnionych okolicznościach zginął mąż Uminy, a Sebastian wyruszył do Niedzicy – chciała od ówczesnych właścicieli zamku odkupić go. Tam również Umina ginie, ale dziadek stara się uratować wnuka – Antonia. Sporządzony zostaje bardzo tajemniczy akt adopcji – Antoni zostaje adoptowanym synem krewnego z Moraw: Wacława Benesza. Akt adopcji jest niezwykły: mowa w nim o testamencie Inków zapisanym w “lingua kiczua”, który miał Antoni otrzymać, gdy stanie się dorosły. Tak się jednak nie dzieje, a Antoni przed śmiercią przekazując pamiątki i dokumenty rodzinne swemu synowi zabrania mu się tym zajmować. Do sprawy wraca dopiero prawnuk Antoniego – Andrzej. On odnajduje ukryty na niedzickim zamku testament zapisany w kipu. Było to 12 rzemieni z węzełkami, zakończonych złotymi blaszkami. Cóż z tego, kiedy pisma nikt nie umiał odczytać? Samo kipu zaginęło (podobno Andrzej Benesz wysłał je do Ameryki Południowej na badania), potem tragicznie zginął potomek Uminy oraz wszyscy świadkowie odkrycia kipu. A podobno ukrywa ono tajemnicę wielkiego, złotego skarbu Inków… Skąd więc Biała Dama, która ukazuje się temu i owemu? Jest to podobno sama Umina, które nie może zaznać spokoju.

Zaintrygowało nas kipu i Inkowie. I tak, z Niedzicy ruszyliśmy do Ameryki Południowej – wprawdzie tylko palcem na mapie, ale jednak. Poczytaliśmy o Inkach, ich kulturze i niezwykłym sposobie kodowania informacji – kipu.  Nie do końca jednak wiadomo, jak kodowano kipu. Może tak? (pomysł i realizację zaczerpnęliśmy stąd).

kipu

A może był to system dwójkowy? Trzeba było jednak zapoznać się z nim. Informacje o kodzie binarnym zaczerpnęliśmy stąd, bo wszystko jest tam wytłumaczone przejrzyście i czytelnie. Kodowanie liter i liczb w systemie dwójkowym wymagało jednak jakiegoś ułatwienia – brak supełka na sznurku zaznaczaliśmy flamastrem. W ten sposób udało się zakodować imię i datę urodzenia Tolka.

kipu binarnie

Aż żal, że kipu nie było kodowane w taki piękny i przejrzysty sposób…

Ostatni rzut oka na zamek (z zamkiem w Czorsztynie w tle):

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

logo

 

13 komentarzy w “W trzy legendy dookoła zamku w Niedzicy

  1. Piękne to zdjęcie zamku nad jeziorem. Uwielbiam takie klimaty. A ta opowieść o inkaskiej rodzinie polskiego szlachcica. Cudna. Tak mi się kołacze jak bym to już kiedyś gdzieś słyszała. Dzięki za przypomnienie i za warsztat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *