Test – żelazko Philips PerfectCare

24 Lip

Testuję żelazko Philips PerfectCare Silence Gc9550

Philips PerfectCare Silence Gc9550Zacznijmy od tego, że prasować nie lubię. Są ludzie, których spokojne suwanie żelazkiem po tkaninie wycisza i uspokaja, oglądają w tym czasie telewizję (nie przeszkadza im to syczenie?) i ogólnie się relaksują. Niestety, nigdy nie miałam takich odczuć. Prasuję kiedy muszę, z reguły na ostatnią chwilę, to znaczy na 5 minut przed wyjściem. Zwykle zaczynam od tego, co wymaga wyższej temperatury, więc muszę czekać aż żelazko ostygnie, żeby uprasować to, co delikatniejsze i coraz bardziej się irytuję. Dlatego też staram się wybierać takie rzeczy, których prasować nie trzeba, ale tak całkiem się tego uniknąć nie da… Wtedy z westchnieniem rozkładam deskę i wyciągam żelazko. No i zaczyna się: jak nie ustawię pary, to prawie nie prasuje, jak ustawię, to albo kapie wodą, albo pary w powietrzu jest tyle, że w gorących i nieregularnych jej obłokach ja kapię. Potem. Woda skrapla mi się też na desce do prasowania i kapie na panele… Trzeba ją co chwila dolewać, bo zbiorniczek niewielki i woda szybko się kończy, a przy dolewaniu często mi się zdarza porozlewać i zalać deskę lub prasowane ubranie. Mówiąc krótko: nie cierpię.

Propozycja przetestowania żelazka Philips PerfectCare Silence Gc9550 spadła mi więc jak manna z nieba. Czy to jest żelazko, które zmieni mój stosunek do prasowania?

Właściwie nie jest to po prostu żelazko, ale generator pary. Nie do końca wiedziałam, co to znaczy, ale już wiem i się z Wami tą wiedzą podzielę. Jednak po kolei.

Najpierw obejrzałam (z pewnym niedowierzaniem) filmik:

 

Po otrzymaniu przesyłki okazało się, że faktycznie, brak pokrętła do ustawiania temperatury. Żelazko ma jedną temperaturę. Oczywiście sprawdziłam jak to wygląda w rzeczywistości i przetestowałam szereg tkanin. I rzeczywiście nic nie przypaliłam! Nic nie trzeba było kręcić, ustawiać i zmieniać. Technologia Optimal Temp działa. I co dla mnie bardzo ważne, żelazko samo się wyłącza po 10 minutach nieużywania.  Philips PerfectCare Silence Gc9550
 Philips PerfectCare Silence Gc9550 Prasuje się lekko i przyjemnie, wystarcza jedno pociągnięcie. Dzieje się tak dlatego właśnie, że jest to generator pary. O, i tu wyjaśnię na czym polega różnica. Zwykłe żelazko ma zbiornik z wodą, którą podgrzewa, aby w czasie prasowania mogła wydobywać się para – ma to swoje minusy, o których pisałam we wstępie. Natomiast generator pary ma osobny zbiornik, w którym jest wytwarzana para. Takie rozwiązanie sprawia, że można nalać dużo wody (zbiornik mieści 1,5 litra i napełnia się go bezpośrednio wodą z kranu, duży otwór wyklucza rozlewanie przy napełnianiu), a para – która dostarczana jest do żelazka przez specjalny wąż – może mieć naprawdę duże ciśnienie i wydobywa się równomiernie.
Jak duże jest to ciśnienie? Przeciętne żelazko ma strumień pary w granicach 25-40 g/min, a silne uderzenie pary to 75-200 g/min. Philips PerfectCare Silence ma ciągły strumień120g/min, a silne uderzenie to 360 g/min. Jest różnica, prawda? I przyznaję, że tę różnicę przede wszystkim widać.  Philips PerfectCare Silence Gc9550
Choć moje żelazko ma funkcję prasowania w pionie, to nigdy jej nie stosowałam, ponieważ było to absolutnie nieskuteczne. Spróbowałam teraz – na takiej okropnej bluzce, która się miętosi od samego położenia na desce i zaniemówiłam, bo bluzka wyglądała jak zdjęta z wieszaka w sklepie, bez stu poprawek, ot tak, dosłownie w minutkę. Wyjęłam więc kolejną moją prasowaniową zmorę – organdynowe firanki i po zawieszeniu potraktowałam parą – efekt był rewelacyjny. Dodatkowo żelazko ma funkcję Eko – jeśli prasowane tkaniny nie są bardzo wymięte i wystarczy mniej pary, jej włączenie sprawi, że zużyjemy o 40% energii mniej.
  Philips PerfectCare Silence Gc9550  Philips PerfectCare Silence Gc9550
Przyznam, że na początku miałam trochę obaw, co do wagi żelazka: skoro nie ma w nim wody, to czy nie jest zbyt lekkie? Zważyłam – waży 1200g, a moje dotychczasowe 1300 puste, z wodą 1450. Różnica jest więc nie taka znów duża, a dzięki tej parze zupełnie niezauważalna – nowe żelazko mogę przeciągnąć praktycznie nad tkaniną, nie trzeba nic dociskać, aby każda zmarszczka została rozprasowana. Mniejszą wagę natomiast odczuwała moja ręka – prasowanie stało się mniej męczące.
  Philips PerfectCare Silence Gc9550   Philips PerfectCare Silence Gc9550

 

Na koniec kilka uwag:

  • Na początku trudno mi było się przyzwyczaić, że trzeba stale trzymać włączony przycisk pary, na szczęście jest on umieszczony tak, że właściwie włącza się pod własnym ciężarem (jest umieszczony na spodzie rączki), a jak odkładamy żelazko, to przycisk zostaje zwolniony, para się nie wydobywa, co jest oszczędniejsze, cichsze, no i pokój nie zamienia się w saunę.

  • Trochę mnie przerażała konserwacja tego – było nie było – nowoczesnego sprzętu, ale i to okazało się banalne. Samą stopę żelazka czyści się prasując kilka razy wilgotną ściereczkę, natomiast po 10 sesjach prasowania (wyobrażacie sobie, ile rzeczy uprasowałam w ramach testów? Chyba więcej niż przez cały rok!) zaleca się usunięcie kamienia. Miganie wskaźnika EASY DE CALC ułatwia sprawę i wcale nie trzeba odliczać ile razy się prasowało, po prostu urządzenie samo da znać, że już czas. Procedura jest rzeczywiście „easy”: po ostygnięciu generatora (to ważne, żeby nie robić tego, gdy jest nagrzany!) ustawiamy go odpowiednio, odkręcamy pokrętło i zlewamy wodę. Zakręcamy i już. Brzmi prosto? Bo takie jest, podobnie jak instrukcja, która jest napisana językiem jasnym, zrozumiałym i poprawnym.

  • Generator pary jest większy niż tradycyjne żelazko. Na szczęście wygodne schowki na kable ułatwiają spakowanie go i przechowywanie. Model, który dostałam do testów, jest też wyposażony w przycisk blokujący żelazko na czas przenoszenia i wydaje mi się, że jest to bardzo ważna, a w każdym razie szalenie wygodna funkcja, na którą warto zwrócić uwagę przy zakupie.

  • To najlepsze żelazko do prasowania jakie miałam w ręku. Żelazko Philips PerfectCare Silence Gc9550 dzięki swej skuteczności pozwala zaoszczędzić sporo czasu, a przecież wiadomo, że dla każdej mamy czas i możliwość jego zaoszczędzenia są bezcenne…

Jeden komentarz w “Test – żelazko Philips PerfectCare

  1. Hej. Mam to zelazko od ok. roku i nie mialam jako tako zastrzezen bo spelnialo moje oczekiwania, ale do czasu. Po pierwsze przy kazdym ponownym wlaczeniu wycieka troche wody ze stopy, po drugie znajduja sie rzeczy, ktorych nie jest wstanie wyprasowac bez zagniot. Dlatego postanowilam kupic specjalna do tego deske rowniez Philipsa. Niestety nie sprostolo to moim oczekiwaniom. Deska kosztuje 1/3 ceny zelazka wiec naprawde sporo i w komplecie nic nie jest lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *