Szampon Johnson’s Baby – u nas od lat

22 Sty

Dawno nic nie pisałam – małe zawirowania, ale teraz mam nadzieję ruszyć pełną parą. Na pierwszy strzał: szampon. Testowałam różne: i te droższe (jak Chicco) i te tańsze (jak Bobini), ale wciąż i wciąż na półkę w łazience wraca Johnson’s – ten klasyczny, żółty. Dlaczego? Dlatego, że świetnie się sprawdza także jako szampon dla dorosłych z delikatną skórą głowy. Co poza tym? To, co wszyscy wiedzą: nie szczypie w oczy. Niestety ma to swoją cenę, bo owa magiczna “no more tears” formuła została uzyskana kosztem wysokiego pH – nie jest to dla dziecka najzdrowsze, ale też i nie widzę negatywnych tego efektów, więc może wcale nie jest to problemem. Ogólnie szampon lubię, bo jest niedrogi, dobry, wydajny, a jego delikatny zapach kojarzy mi się z najcudowniejszym zapachem niemowlęcej główki. Jedyne, co mi się nie podoba w polityce firmy, to kombinowanie z nakrętkami: dawniej nakrętka miała niewielki otwór pozwalający nalać na rękę potrzebną ilość płynu. Niestety w pewnym momencie zastąpiono je nakrętkami z wielką dziurą, przez która zawsze chlapnie mi się za dużo. Mimo to, produkt wart polecenia. Zwłaszcza, że może go używać zarówno niemowlaczek, jak i jego tata.

 

Jeden komentarz w “Szampon Johnson’s Baby – u nas od lat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *