Orzechy piorące – czy warto je kupić?

19 Sty

Pewnego pięknego dnia, nasza pralka odmówiła posłuszeństwa. Zdesperowani wezwaliśmy magika, który wśród natłoku napraw, znalazł jakiś termin dla nas. Jakiś – znaczy o 9 wieczorem, ale nie narzekaliśmy. Magik posłuchał jak pralka pracuje i zdiagnozował:… grzałka. Pralkę rozebrał, to faktycznie była grzałka, więc ją wymienił. Na skargę naszą, że czemu ta grzałka tak wygląda (a wyglądała strasznie: obrośnięta pąklami kamienia, przepalona), przecież my używamy calgonu (używamy calgon – chciałoby się rzec jak w reklamie), stwierdził: “pani, jakie są zasyfione pralki po calgonie! I po tych proszkach jaki muł, jakie dziadostwo!” Oniemieliśmy z lekka, a magik niczym rasowy doktor, zalecił raz w miesiącu uruchomić pralkę na pusto z dodatkiem butelki octu. Takoż robimy i póki co, wszystko działa.
Jego słowa dały nam jednak do myślenia – pal licho calgon, ale proszek? Czym zastąpić? Płynem – drogawe toto. Częściowo zmieniliśmy, częściowo nie – jak kasy starczało.
Potem zapchała się rura kanalizacyjna. I znów to samo: piasek, ale taki drobny pył. Skąd? Z proszków. Tym razem trzeba już było coś zdecydować: albo przesiadamy się na płyny, albo?
Trafiłam na informację o orzechach piorących, które mają być remedium na wszystko. Kupiłam, poużywałam, czas na krótki test:

zalety

  • są ekologiczne, bez wątpienia,
  • łatwe w obsłudze: do woreczka, ściągnąć, zawiązać, wrzucić,
  • nie są drogie, bo starczają na długo, więc mimo początkowego  wydatku (a lepiej kupić droższe, a dobre) opłacają się bardziej niż proszek, czy płyn,
  • ponieważ są w pralce także podczas płukania, pranie jest super miękkie,

wady

  • piorą tak sobie, rzeczy mało zabrudzone, bieliznę – OK, ale jeśli chcecie w tym uprać plamę z tłuszczu, obiadku (marchewka!), no cóż, użyjcie odplamiacza…
  • trzeba pamiętać, czy te orzechy prały już pranie w 30 czy 40 stopniach? (im wyższa temperatura, tym szybciej się wypłukują), czy trzeba już zmienić, czy jeszcze mogą być?
  • jak się woreczek rozwiąże, a orzechy rozlezą po mikrofibrowych pieluchach… wrrrr,
  • używanie do innych celów dość uciążliwe – wolę szare mydło,
  • brak zapachu – dla mnie zaleta, ale wiem, że dla innych to wada.

2 komentarzy w “Orzechy piorące – czy warto je kupić?

  1. orzechy ok, ale na pewno nie do prania pieluch – saponina zakleja i zmniejsza pieluch chłonność, tak samo jak mydło 🙂

  2. Niby tak piszą, ale pranie w samym środku do pieluch do mnie nie przemawia… Pierzecie tylko w tym proszku? Hmmm, muszę temat rozeznać 🙂

Pozostaw odpowiedź KArola Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *