Mama wielozadaniowa

10 Sie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Upał. Uff, jak gorąco. Pakowanie przedwyjazdowe, więc pranie, suszenie. Z prasowaniem poczekam aż się ochłodzi.

Wieczór. Kąpię Mi – po całym dniu jest co kąpać.

Robię kaszkę, podaję soczek. Nie ta rurka, czerwona. Zmieniam.

Telefon. Jak wracam do kuchni, Mi nie ma. Jest z babcią na dworze, podlewają ogródek.

Przynoszę, bo jakby szła sama, to jeszcze podłogę bym myła. Kąpię. Ocieram pot z czoła. Zanoszę na górę do spania.

Kołysanka, pchły na noc. Wychodzę. Ryk – nie pocałowałam. Wracam, całuję.

Wychodzę. Ryk – ona nie pocałowała. Wracam, daję się pocałować.

Schodzę na dół. Przez nasłuch słyszę ryk – pić.

O nie! Ale jest upał. Dziecko chce pić. Niosę wodę. Całuję, daję się pocałować, schodzę na dół. Robię sobie herbatę.

Włączam żelazko. Z góry dochodzi gadanie – nie jest źle. W pewnym momencie dociera do mnie: jestem cała ubrudzona.

O-o!

Idę na górę – dziecko w czerwieni – znalazła moje farby, jeszcze nie były otwarte, ale jakoś się udało wycisnąć trochę farbki: całe nogi, brzuch, buzia, dywan. Nic nie mówię.

Znoszę na dół. Kąpię. I nic nie mówię. Zanoszę na górę, czyszczę dywan. Dalej nic nie mówię. Jestem dumna z siebie, że nic nie mówię.

Dziecko zawodzi: jestem smutna i samotna, strasy mnie!

– Co cię straszy?

– TY, TY mnie strasys!!!

Moja duma z “nic-nie-mówienia” ulatuje. Jestem strasna.

Przytulam, ukochuję, całuję, układam w łóżku. Kołysanka, druga, trzecia. Pocę się coraz bardziej od duszącego uścisku i ciepłego ciałka, które koniecznie musi być przykryte, a ja z nim, ale śpiewam dzielnie. Opowiadam o Wiśle, co płynie do morza. I czemu. Śpiewam. Opowiadam o morzu, z nadzieją, że te bystre oczęta w końcu się zamkną.
Pocę się i pocę, w końcu zniecierpliwiona mówię: córcia, chcę się napić herbaty, uprasować te ciuchy i wziąć prysznic!

Niebotyczne zdumienie: Śiśko naraz?!?

O yeah! Oczami wyobraźni widzę siebie: z kubkiem herbaty w jednej ręce, żelazkiem w drugiej, stojącą pod prysznicem. Może to jest sposób na prasowanie w te upały…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *