Kubeczki menstruacyjne – za i przeciw

6 Lut

Zdecydowałam się dodać kolejną kategorię Maminkowo, czyli rzecz o rzeczach dla mam.

Dziś o kubeczkach menstruacyjnych. Osoby słyszące o tym rozwiązaniu, najczęściej są zszokowane. Na co nam był ten rozwój cywilizacyjny, jeśli wracamy do takich metod?

Dla mnie argument jest prosty: EKO. I higiena. Zacznijmy od tego, że tampony mogłam zutylizować – spalić w piecu. Myślę, że nie można mi tu wiele zarzucić: spalenie bawełny jakieś szkodliwe dla środowiska nie jest. No ale zmieniliśmy piec i spalenie zaczęło być problemem. Wywóz śmieci raz w miesiącu, a śmieci “łazienkowe” po dwóch dniach śmierdzą. Doprowadzało mnie to do szału. Dlatego zaczęłam się rozglądać za alternatywą, wpadły mi w “ręce” kubeczki menstruacyjne. Niestety ceny za LadyCup czy Mooncup mnie lekko ścięły z nóg: ~130 złotych za kawałeczek silikonu?!?! Przesada. Natrafiłam jednak na tańszą o połowę MeLunę. Kupiłam taką na próbę, przetestowałam, więc czas na opisanie, co o tym myślę.

1. Bardzo ważne jest dobranie rozmiaru. Za mały cieknie, za duży się składa i też cieknie.

2. Dobrze jest, jak jest uchwyt (kulka, patyczek czy pętelka), bez niego byłoby znacznie trudniej wyjąć.

3. Nie jest to rozwiązanie dla kogoś kto się brzydzi siebie i jakoś tam nie akceptuje swojego ciała i całej menstruacji, bo – nie czarujmy się – krew jest, trzeba się dotknąć, kubek trzeba opróżnić, opłukać – jeśli ktoś z wyrazem obrzydzenia zmienia podpaski czy tampony – niech sobie da spokój z kubkami. Łatwiejsze i czystsze to nie jest.

4. Ogromna wygoda – kubek jest zawsze śliski – tampon nie i czasem powodował otarcia i dyskomfort. Nie czuje się go zupełnie, ba można o nim zapomnieć (przy tamponach mi się to nie zdarzało).

5. Zdrowie. Przy tamponach/podpaskach notorycznie miałam zapalenia cewki moczowej – nie pęcherza, które by wyszło w badaniu, lecz właśnie cewki. Potwornie bolesne, leczyłam Uroseptem zżeranym garściami, nasiadówkami, płukaniami, przemywaniami  – przy kubeczku nie dzieje mi się nic.

6. Finanse. Przy długo trwającym i obfitym okresie zużywałam około 16 tamponów (różnych rozmiarów, więc ceny różne, ale uśrednijmy – 12 złotych za paczkę 16 sztuk) i paczka podpasek – też uśredniając 5 złotych. Jeden okres to 17 złotych. Koszt zakupu MeLuny zwrócił się po 4 miesiącach. Ponieważ mam nadzieję jej używać 5 lat (a producent podaje, że można nawet 10), łatwo policzyć, że daje to oszczędność rzędu 56(miesięcy)x17 złotych = 952 złotych. To robi wrażenie, prawda? Tu jest moje EKOnomiczne widzenie sprawy.

7. EKOlogiczność takiego rozwiązania nie wymaga chyba komentarza.

5 komentarzy w “Kubeczki menstruacyjne – za i przeciw

  1. Dla mnie kubeczki wydają się baaardzo skomplikowane. Ile ja się namęczyłam z tamponami, aby “działały” jak należy. Chociaż gdyby nie ten jednorazowy koszt, to może i bym spróbowała jak to jest…

  2. Wszystko pieknie fajnie … póki siedzi się w domu . Już wyobrażam sobie miny pań w publicznej toalecie , np w supermarkecie widzących mnie wybiegającą z kibelka z okrwawionym kubeczkiem myjącą go w umywalce i wracającą z powrotem do kabiny aby go ponownie włożyć 😉 A przy tym trzeb mieć co najmniej dwa , bo przy pierwszych dniach zanim bym go umyła już była bym po kolana upaćkana . Pomysł nie jest zły , ale ja jednak zostanę przy tamponach 😉

    • Znachorka: to żaden problem. Jakbyś chciała to byś sie zainteresowała i poczytala trochę o tym. Na stronie magicznykubek.pl wszystko jest dokładnie wyjaśnione.

  3. No właśnie też się zastanawiam – w takim miejscu jeszcze nie testowałam, ale podobno można wytrzeć papierem czy chusteczką higieniczną i założyć. Ale też to czarno widzę pod względem czystych rąk…

  4. Mam i używam. Kubeczek zmienił moje życie, serio! To jest wygoda nie do opisania. Ale co kto lubi 🙂 Znachorko kubeczek wymienia się raz na ok 12 h. Tylko pierwszego dnia NIECO częściej- jesteś pewna, że będziesz wtedy akurat w supermarkecie? 🙂 Można go przetrzeć chusteczką, nikt nie paraduje po firmie z kubeczkiem pełnym krwi w ręku. Macie błędne wyobrażenia na ten temat, ale spoko nie znacie, nie używanie wasza sprawa. 🙂 Ja też przestałam mieć problemy z zapaleniem cewki, nie łażę do kibla co pół godziny jak to kiedyś bywało, w ogóle zapominam, że coś jest nie tak 🙂 POLECAM TEN STAN 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *