Jednorazówki – test pampersów

14 Mar

Slogany na temat tego, jak to zawsze sucho, można przeczytać na stronie producenta. U mnie kilka słów prawdy, dotyczących tych pieluszek, które użytkowaliśmy. Owszem pampersy są najlepsze spośród jednorazówek, ale nie są bez wad:

Pampers Sleep&Play. Są najtańsze spośród pieluch tego producenta, ale i najgorsze. Dosyć chłonne, ale bez cudów. Po nocy zdarza się, że dziecko ma siknięte ubranko, zwłaszcza gdy śpi na brzuchu. Znaczy wkład nie jest AŻ tak chłonny. Kształt jest okey, raczej nic nie ciśnie. Zapięcia beznadziejne: sztywne, papierowe i targają się. Znaczy podczas zakładania pieluchy, przy wijącym się maluchu, zdarza się zostać z rzepem w ręce i pieluchą do wyrzucenia. Jeszcze przed jej użyciem. Ów reklamowany balsam ma bardzo intensywny zapach. Mnie aż przy tyka, a w połączeniu z moczem śmierdzi jeszcze inaczej – równie paskudnie. Ja wiem, że siki nie pachną, ale nie śmierdzą aż tak.

Pampers Active Baby. Sztandarowy produkt Pampersa – jest w sumie OK, to znaczy rzepy umocowane na rozciągliwych taśmach pozwalają dostosować się pieluszce do dziecka. Nie miałam też przygód z urwaniem się rzepa, natomiast co do ochrony przez 12 godzin – pomysł trzymania dziecka w jednej pieluszce tak długo to chory wymysł producenta – tak paskudnie niehigieniczny i obrzydliwy, że szkoda gadać. Pomijając fakt, że dziecko już po kilku godzinach (na przykład snu, kiedy mało sika) leży w żelowym kompresie, który śmierdzi ciut mniej niż S&P, za to jakby przemaka sprawiając, że całe ubranko jest wilgotne.

Pampers Premium Care. Najfajniejsze i najlepsze, ale też najdroższe. Zanim wprowadzono je w wersji DryMax były pewniejsze. Tym ultra cienkim zdarza się nie podołać zadaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *