Dzieci w Sieci… i wakacje z Nortonem

24 Lip

Małe dzieci to… wszyscy wiedzą, ale póki dzieci są małe, to w to nie wierzą. Sama w to nie wierzyłam. Bo takie małe bobo płacze – nie wiadomo czemu, coś je boli – nie wiadomo co, jest takie kruche, że człowiek drży o każdy ruch i w ogóle, jak można mówić, że to mały kłopot!?! Zrozumiałam, że nie mam racji, kiedy dziecko (mam taki jeden egzemplarz) z racji częstych wizyt zaczęło być rozpoznawane na pogotowiu, bo a to rączka złamana, a to czółko szyte… I taka się sobie mądra wydawałam, dopóki któregoś dnia nie przejrzałam historii przeglądarki. Dopiero wtedy zrozumiałam, że kłopoty, to się dopiero zaczynają…

Norton Symantec we współpracy z Fundacją KidProtect przygotował kilka fajnych i prostych wskazówek, które warto wykorzystywać, kiedy dziecko zaczyna korzystać z Sieci. Sprowadzają się one do 5 zasad: rozmawiaj (z dzieckiem, które nie może się bać opowiedzieć o swoich doświadczeniach, ale i innymi rodzicami), zdobywaj wiedzę (i pokazuj dziecku, jak surfować bezpiecznie i ciekawie, twórz dla swojego dziecka listę interesujących stron), ucz (przede wszystkim tego, co wolno w necie), ustal zasady (niech każdy najmłodszy użytkownik, wie, że nie wolno podawać swoich danych, ale i zna zasady netykiety), gromadź dane (archiwizuj czaty i rozmowy z komunikatora, aby móc potem interweniować).

Wiadomo, że z dzieckiem trzeba rozmawiać, ale sądzę, że wielu rodziców ma pewne obawy z zaczynaniem rozmów na temat pewnych zagrożeń, bo nie chcą dzieci straszyć. A potem jest za późno na rozmowę “przed”, bo jest już “po” i dziecko otrzymało jakieś szokujące zdjęcie, weszło na nieodpowiednią stronę, zawirusowało komputer. Dlatego takie rozmowy trzeba prowadzić cały czas, nawet jeżeli dziecko siada do gry na stronie, którą znamy i uważamy za bezpieczną, należy tłumaczyć, że nie podajemy żadnych danych, bo nie wiemy czy “Janek” po drugiej stronie ma na pewno 10 lat, nie instalujemy oprogramowania, nie wchodzimy na podsyłane linki bez spytania dorosłego. Niestety prawda jest taka, że i dorosły nie zawsze z adresu wyczyta, że to nieodpowiednia strona, ale tu z pomocą może przyjść oprogramowanie.

Norton Symantec proponuje oprogramowanie Norton 360, które zawiera funkcje kontroli rodzicielskiej, ale nie tylko, bo także chroni przed spamem, atakami typu “phishing”, chroni też przed utratą danych (tworzy kopie zapasowe). Warto używać aktualnego oprogramowania zabezpieczającego z funkcją kontroli rodzicielskiej. Wprawdzie nic nie daje stuprocentowego zabezpieczenia, jednak sama instalacja takiego programu to już okazja do rozmów o tym, jak ktoś może wykorzystać łatwowierność dziecka (i nie tylko) w cyberprzestrzeni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *