Domowa ciastolina – ZróbToSam

19 Mar

Domowa ciastolina

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ciastolina – miękka masa, ładne kolory i mnóstwo zabawy. Nie klei się tak jak plastelina, więc można z niej robić “wyciski”, ale też trudniej klei się drobne i szczegółowe rzeczy, bo masa ma tendencję do “powracania” do prostszej formy. Oczywiście najfajniejsza jest zabawa z tymi wszystkimi wyciskaczkami, wygniatarkami itp. które produkuje przede wszystkim firma Hasbro, w każdym razie jej produkty są najlepsze – u mnie bawi się nimi trzecie dziecko. Jednak po jakimś czasie ciastolina gubi się (kawałek po kawałeczku), brudzi (kiedy zbiera wszelkie okruchy i włoski z podłogi), robi się szaro-bura, gdy kolory łączą się w jeden. Czasem nawet zaschnie na kamień, ale z tego stanu można ją odratować: szmatkę (np. starą koszulkę) moczę w wodzie, wykręcam i w taką wilgotną zawijam masę. Zwykle po jednej nocy wraca do normy, czasem trzeba operację powtórzyć. Każda ciastolina ma jednak swój kres i nasza właśnie taki osiągnęła, a lodziarnia, dentysta, operacja, fryzjer – wszystkie zestawy czekają. Można oczywiście kupić nową, jednak jest to koszt kilkudziesięciu złotych (zwłaszcza jeśli doliczyć koszty przesyłki). Dlatego postanowiłam zrobić ciastolinę sama, zakładając, że domowa ciastolina ze składników, które mam w domu, będzie znacznie tańsza.

Do przepisów, które możesz znaleźć na anglojęzycznych stronach potrzebny jest jeden, prawie magiczny, składnik: cream of tartar. Cóż to takiego? Jest to substancja powstająca podczas leżakowania wina i osadzająca się na dnie beczek. W krajach, gdzie jest łatwo dostępny, jest mieszany z sodą oczyszczoną i używany jako proszek do pieczenia. W naszej kulturze stosowany jest wodorowęglan sodu wraz z fosforanami, a Anglicy i Amerykanie używają kwaśnego winianu potasu zwanego też kamieniem winnym, E336 czy tartarusem. Można go kupić na aukcjach internetowych lub próbować zastąpić naszym rodzimym proszkiem do pieczenia. Ja użyłam oryginału, wychodząc z założenia, że najpierw sprawdźmy oryginał, potem będziemy kombinować. Przepis na domową ciastolinę, poza tym jednym składnikiem, jest banalny, jego wykonanie także.

Chciałam, żeby córcia brała udział w tej pracy, bo uważam, że montessoriańska praktyka życia codziennego najlepsza jest wtedy, kiedy dziecko robi coś, co ma jakiś cel, a nie jest tylko ćwiczeniem danej umiejętności. Dlatego w czasie produkcji domowej ciastoliny ćwiczyliśmy: przenoszenie mąki łyżką z jednego pojemnika do drugiego, odmierzanie, mieszanie produktów sypkich, rozrywanie torebki z proszkiem i wysypywanie jej zawartości (do głowy mi nie przyszło, że to może być trudne, a było).

Składniki:

  • 1 kubek mąki
  • 1 kubek wody
  • 2 łyżki cream of tartar
  • 1/3 kubka soli
  • 1 łyżka stołowa oleju jadalnego
  • barwniki, aromat, brokat.

Sypkie składniki odmierzyć i zmieszać razem, dolać olej, wodę, (można kilka kropli jakiegoś aromatu do ciasta) wymieszać (ja zrobiłam to ręcznie i od razu na patelni, następnym razem zmiksuję masę blenderem, żeby nie było grudek i dopiero podgrzeję), wylać na teflonową patelnię i powoli podgrzewać, aż masa zgęstnieje, zacznie się robić bardziej zwarta i przestanie przylegać do patelni. Taki gorący placek jeszcze chwilkę rozgniatać (łyżką) na patelni, aby całość porządnie się zagrzała. Po zdjęciu i lekkim ostudzeniu, taką ciepłą powyrabiać. Podzielić na porcje i dodać barwniki (ja dałam takie w żelu – mam tylko kolory podstawowe, więc musiałam mieszać je i kolejny raz się przekonałam, że niebieski i czerwony po połączeniu dają szary, a nie fioletowy. Jednak dodanie brokatu nawet ten kawałek “uratowało”. Masa zasycha wolniej niż typowa ciastolina i sprawuje się naprawdę dobrze, radości mnóstwo, no i tyle kolorów dawno nie było! Następnym razem spróbuję z proszkiem do pieczenia.

Przy okazji, odkryliśmy jeszcze jedną, super zaletę domowej ciastoliny – jeśli coś się pomogło zrobić, to znacznie łatwiej o to dbać – ciastolina jest zbierana co do kawałeczka i chowana w pudełkach, nic nie zostaje, nic się nie zsycha, nie trzeba przypominać o sprzątaniu…

Ile kolorów!

Ile kolorów!

 

 

3 komentarzy w “Domowa ciastolina – ZróbToSam

  1. Witam!
    zrobiłam ciastolinę kilka dni temu i umieściłam w pojemnikach plastikowych.A dziś wyciągam i strasznie się kleją.Co zdrobic. Na nowo dodawa mąki aż będzie dobrze?

Pozostaw odpowiedź olga Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *